Dlaczego termin „osoby interpłciowe” jest lepszy niż „osoby interseksualne”?

Dzielimy się postem prof. Renaty Zieminskiej  (www.zieminska.whus.pl

Dlaczego termin „osoby interpłciowe” jest lepszy niż „osoby interseksualne”?

Trzeba odróżnić  trzy obszary dyskusji: tożsamość płciowa (płeć społeczno-kulturowa), biologiczne cechy płciowe (płeć biologiczna) i seksualność (zachowania seksualne). Osoby interpłciowe (intersex persons) są charakteryzowane co do biologicznych cech płciowych, a dopiero dalszą kwestią jest ich seksualność. Dlatego termin „osoby interseksualne” może być mylący (niesłusznie kieruje uwagę na seksualność, a przecież chodzi przede wszystkim o cechy anatomiczne czy hormonalne). Prawdą jest jednak, że kiedyś ten termin był stosowany jako kalka angielskiego terminu intersex. No i prawdą jest też, że wszystkie te trzy kwestie są sobie bliskie.

Język polski nie ma do dyspozycji dystynkcji sex/gender. Jest jedno słowo płeć, które odpowiada obu angielskim terminom. Przy tłumaczeniach stosuje się przydawki. Sex tłumaczy się jako płeć biologiczną, a gender jako płeć społeczno-kulturową lub tożsamość płciową. Dodatkowo, angielskie słowo sex ma dwa znaczenia: płci biologicznej i aktu seksualnego. A zatem angielskie słowo sex znaczy płeć i seks. Polskie słowo płeć nie ma znaczenia aktu seksualnego. Te różnice utrudniają prosty przekład.

#interpłciowość #zróżnicowanyrozwójpłciowy #ZRP

Please follow and like us:

Jedna odpowiedź do “Dlaczego termin „osoby interpłciowe” jest lepszy niż „osoby interseksualne”?”

  1. To bardzo ciekawe i zgadza się z naukową hipotezą Hipoteza Sapira-Whorfa (ang. Sapir–Whorf hypothesis), in. prawo relatywizmu językowego – hipoteza lingwistyczna głosząca, że używany język wpływa w mniejszym lub większym stopniu na sposób myślenia. Jej dwa główne założenia to determinizm językowy oraz relatywizm językowy: pierwsze z nich uważa, że język (jako system znaków wytworzony przez społeczeństwo, w którym wychowujemy się i myślimy od dzieciństwa) kształtuje nasz sposób postrzegania otaczającego nas świata; drugie mówi, iż wobec różnic między systemami językowymi, które są odbiciem tworzących je odmiennych środowisk, ludzie myślący w tych językach rozmaicie postrzegają świat. Nazwa hipotezy wywodzi się od dwóch językoznawców – Edwarda Sapira i Benjamina Lee Whorfa[1][2], zajmujących się głównie językami rdzennych mieszkańców Ameryki[3][4].

    Można podejrzewać, że istnienie w języku wielu zniuansowanych pojęć pozwoliłoby ludziom dostrzegać pewne różnice i ich istnienie i przyjmowaliby je jako naturalne, a skoro pojęcia są wąskie i zero-jedynkowe to kształtuje to powszechnie takie wąskie myślenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *